Tego o piwie nie wiedziałeś!

Zródło: facet.wp.pl | 23 maja 201623 maja 2016

Od kilku lat mówi się w Polsce o piwnej rewolucji. Sprawiła ona, że coraz chętniej zaczęliśmy sięgać po różne gatunki tego popularnego trunku – takie, które wcześniej znane były głównie piwnym koneserom. Zresztą liczba tych ostatnich też rośnie w szybkim tempie. Ale także wiedza na temat piwnego świata stała się coraz bardziej pożądana.

Prezentujemy kilka ciekawostek oraz faktów historycznych związanych z piwem, które sprawić mogą, że chwile ze szklanką złocistego trunku staną się jeszcze pełniejszym doświadczeniem:

Kluczowy składnik

Słód
Słód (fot. Żywiec)

Nie tylko dobór składników takich jak słód czy chmiel ma wpływ na smak i jakość piwa. Kolosalne znaczenie ma również woda oraz jej czystość. Już pradawni browarnicy doskonale zdawali sobie z tego sprawę, a kryterium czystości wody urastało do problemu najwyższej rangi. Na przestrzeni wieków uciekano się też do różnych, często oryginalnych metod, które miały utwierdzić wytwórców piwa w przekonaniu, że wykorzystywany surowiec jest krystalicznie czysty.

Chmiel (fot. Żywiec)

Jedną z ciekawszych form kontrolowania czystości wody jest wykorzystanie małży. Mięczaki te są bardzo wrażliwe na występujące w wodzie zanieczyszczenia i gdy woda przestaje odpowiadać normom, małże zamykają swoje muszle. Ten niezwykły sposób wykorzystywany jest przez Arcyksiążęcy Browar w Żywcu. Choć żyjemy w dobie informatyzacji i wszechobecnych komputerów, to okazuje się, że także dziś niezawodne są te z pozoru najprostsze i tradycyjne środki.

Piwo w czasie postu. A dlaczego nie?

(fot. Żywiec)
Tradycja warzenia piwa łączy się w wielu punktach historii z życiem zakonnym. Szczególnie duże doświadczenie na tym polu mają trapiści (wywodzą się od opactwa cysterskiego). Zakonnicy ci słyną z przestrzegania surowej reguły, której autorem jest święty Benedykt. Codzienność upływa im na pracy, modlitwie oraz stosowaniu postu. Niektóre z tych zakonów wyspecjalizowały się też w wytwarzaniu doskonałego piwa, które w szerszym kontekście nazywane jest piwem klasztornym (zaliczane jest do niego właśnie słynne piwo trapistów, które może być wytwarzane jedynie w zakonach). Doskonale znane są jego właściwości odżywcze, często stosowane było też na rozmaite dolegliwości.

Z tradycją klasztorną związana jest też produkcja piwa typu bock, a dokładniej jego bardziej słodowanego wariantu, znanego jako doppelbock (popularne również jako koźlak dubeltowy lub podwójny), którego wytwarzaniem zajmowali się m.in. przedstawiciele Zakonu Braci Najmniejszych. W XVII wieku zostali oni sprowadzeni do Bawarii przez tamtejszego księcia Maksymiliana I. Oni także stosowali się do surowych reguł, a odżywcze i mocne piwo pochodzące z Einbeck spełniało u nich funkcję płynnego posiłku, zwłaszcza w trakcie postu. Najpierw raczyli się oni piwem z browaru, a od 1629 r. dostali pozwolenie na warzenie własnego produktu, modyfikując jego recepturę i przyczyniając się do powstania napoju jeszcze mocniejszego i treściwszego, które nazywane było przez nich „Salvator”, czyli „Zbawca”.

Warto dodać, że nazwa popularnego dziś piwa bock pochodzi właśnie od przywoływanego już miasta Einbeck. Stamtąd pochodził Elias Pichler, który został sprowadzony do Bawarii przez księcia Bawarii, Wilhelma V. Zmodyfikował on nieco recepturę pochodzącego z Einbeck piwa (Ainpöckisch Bier), na którym wzorowali się też wspomniani wcześniej zakonnicy. Zmianie uległa też nazwa. Najpierw piwo to zaczęto nazywać mianem Ainpöck, a potem skrócono ją do Bock, co oznacza kozła. Stąd też polska nazwa, czyli koźlak.

Światowa potęga w produkcji piwa

Istnym światowym gigantem w zakresie warzenia piwa jest niewielka Belgia. Żaden inny kraj nie może się pochwalić równie imponującą liczbą wytwarzanych gatunków. Szacuje się, że w państwie w południowych Niderlandach produkuje się aż 700 różnych odmian tego napoju, choć zdaniem ekspertów nawet ta liczba może być zaniżona. Doceniane są one przez smakoszy na całym świecie. To głównie tam produkuje się wspomniane wcześniej piwo trapistów. To również z Belgii pochodzi „Vielle Bon Secours”, które uchodzi za najdroższe piwo na świecie. Koszt jednej butelki to równowartość ok. 1000 dolarów (blisko 4 tysiące złotych).

Wiele z popularnych na świecie stylów piwnych inspirowanych jest belgijską tradycją warzelnictwa. Doskonałym przykładem może być tu piwo typu saison, które w Polsce produkowane jest np. przez Arcyksiążęcy Browar w Żywcu. Styl ten wywodzi się z Walonii, charakteryzuje się wyraźnie wyczuwalnym owocowym aromatem i doskonale gasi pragnienie. W przeszłości piwo to produkowano pod koniec zimy z myślą o nadchodzących upalnych dniach lata, podczas których szczególnie chętnie sięgali po nie rolnicy oraz zatrudniani przez nich robotnicy. To właśnie z pracownikami sezonowymi związana jest też jego nazwa. Co ciekawe, osobom pracującym na polu przysługiwała wówczas „racja piwna”. Dziennie mogły one liczyć nawet na 5 litrów napoju. Ówczesny saison charakteryzował się niewielką zawartością alkoholu, a jego podstawowym zadaniem było gaszenie pragnienia.

Jakość piwa przedmiotem regulacji prawnych

O tym, jak wielką wagę przykładano kiedyś do wytworu pracy browarników, doskonale obrazują wydarzenia z początku XVI wieku. Dokładnie 500 lat temu, 23 kwietnia 1516 r., w Ingolstadt uchwalono tzw. Bawarskie Prawo Czystości. Regulacje, które zostały podpisane przez Wilhelma IV, księcia Bawarii, precyzowały nie tylko, jakich składników wolno używać do wytwarzania piwa, ale również jego cenę.

Zgodnie z ówczesnymi wytycznymi, do warzenia złocistego trunku można było używać jedynie wody, słodu jęczmiennego oraz chmielu. Jednym z celów ustanowionego prawa było poprawienie jakości piwa. Norma prawna uniemożliwiała np. stosowanie ziół (zastępowano nimi chmiel), które pogarszały jego smak i aromat. Z Bawarskim Prawem Czystości związana jest też tradycja warzenia piwa marcowego oraz znanej na całym świecie imprezy Oktoberfest. Wspomniane prawo pozwalało bowiem na produkcję piwa pomiędzy 29 września a 23 kwietnia. Piwo marcowe warzone było pod koniec tego okresu. Celem organizowanego we wrześniu albo październiku Oktoberfest było wykorzystanie zapasów piwa z ubiegłego sezonu warzelniczego. W tej chwili w Niemczech obowiązuje Przejściowa Ustawa Piwna z 1993 r.

Piwo ponad wszystko

Popularność piwa cały czas rośnie. Sięgamy po nie chętnie już nie tylko w okresie letnim, ale też poza sezonem wakacyjnym. Konsumpcji tego trunku sprzyja coraz większa świadomość na temat jego różnorodności. To sprawia, że miłośnicy piwa sięgają już nie tylko po popularne „jasne pełne”, ale poszukują nowych smakowych doznań, wybierając też inne gatunki.

Piwo jest dziś jednym z najpopularniejszych napojów na świecie. Króluje ono w świecie alkoholi, ale zajmuje też wysoką pozycję, jeśli chodzi o ogół wszystkich konsumowanych płynów. Wyżej plasują się jedynie: woda, kawa czy herbata. Jeśli chodzi o poziom produkcji piwa oraz jego spożycia, Polska zalicza się do światowej czołówki. Według wielu rankingów, w tej drugiej kategorii detronizują nas jedynie inne znane ze swojego zamiłowania do złocistego trunku potęgi, jak Czechy i Niemcy.

Piwo może być przedmiotem studiów

Wiedzę na temat piwnego świata można zgłębiać od strony naukowej. Tak samo, jak w niektórych krajach na uczelniach można zdobywać informacje z zakresu produkcji wina (enologia), tak istnieją odpowiednie studia, które umożliwiają zdobycie rozległej wiedzy na temat piwnego świata. Coraz większą popularność zyskuje też termin zytologia. Pochodzi on z połączenia dwóch greckich pojęć: „zûthos” (oznacza po prostu piwo) oraz „logia” (nauka).

Na całym świecie popularność zdobywają kursy, które pozwalają nauczyć się odróżniać aromaty chmielu, dokonywać selekcji odpowiednich słodów do przygotowania piwa czy dobierać wodę, która będzie najwłaściwsza do warzenia trunku. Odpowiednie obeznanie można również zdobyć na uczelniach (np. Uniwersytet Stanowy San Diego czy Uniwersytet Heriot Watt w Edynburgu). Takie studia to poznawanie piwnych stylów, historii piwa, naukowe spojrzenie na browarnictwo, ale też smakowanie. Czy może być coś przyjemniejszego?

W niektórych częściach świata piwo warzone jest z bananów

Przyzwyczailiśmy się do tego, że głównym składnikiem piwa jest słód zbożowy (choć w wielu miejscach na świecie wciąż funkcjonuje nieprawdziwe przekonanie, że jest to chmiel). Inaczej do tematu pochodzą mieszkańcy Afryki. Na Czarnym Lądzie można spotkać złocisty trunek, który produkowany jest z bananów. I absolutnie nie chodzi tutaj o aromatyzowanie popularnego napoju tymi owocami. Do wytwarzanej w Kenii, Ugandzie czy Rwandzie odmiany piwa stosuje się je jako główny surowiec.

W procesie jego produkcji wykorzystuje się zacier bananowy pochodzący z dojrzałych owoców, rosnących w rejonie Wielkich Jezior Afrykańskich. Podczas warzenia dodaje się też sorgo, kaszę jaglaną czy mąkę kukurydzianą. W wielu krajach Afryki wytworzone z bananów piwo wykorzystywane jest podczas rytuałów. Trunek ten, który równocześnie jest jednym z najbardziej upowszechnionych napojów owocowych w całej Afryce, ma różne nazwy. W Kenii znany jest jako Urwaga, a w Ugandzie jako Lubisi. W zależności od regionu, piwa te różnią się też bukietem smakowym, ale warzone są najczęściej z dwóch odmian bananów – intensywniejszej w smaku igikashi oraz łagodniejszej – igisahira.

Piwo jako forma wynagrodzenia

Czy może być coś przyjemniejszego, niż po dniu pracy rozsiąść się w fotelu ze szklanką piwa w ręku? Wielu panów – i nie tylko - uważa, że to najlepsza nagroda po ciężkiej harówce. Dawniej do kwestii tej podchodzono dość literalnie. Zdarzało się, że piwo było po prostu formą zapłaty. Choć ten wątek jest dziś pomijany na lekcjach historii, piwo odegrało dość istotną rolę w starożytnym Egipcie. Pracownicy, którzy wylewali pot przy budowie piramid, otrzymywali część zapłaty w postaci piwa. Jedna osoba mogła liczyć na cztery litry trunku dziennie.

Wielu historyków, którzy nie pomijają motywu piwnego podczas omawiania dziejów Egiptu, twierdzi dziś nawet, że gdyby nie piwo, jeden z cudów świata w ogóle by nie powstał. „Piwo było źródłem składników odżywczych, działało odświeżająco i stanowiło nagrodę za ciężką pracę” - wyjaśnia prof. Patrick McGovern. Dzięki temu napitkowi udało się nie tylko zapobiegać buntom, ale również dbano o zdrowie pracowników. Picie piwa było dużo bezpieczniejsze niż sięganie po wodę, która często była zanieczyszczona.

Przeczytaj także